Kategorie: Wszystkie | Prezio
RSS
niedziela, 11 kwietnia 2010
Umarow przyznaje się do moskiewskich zamachów

Dwudziesty dziewiąty marca 2010 roku na długo pozostanie w naszej pamięci. Dzieje się tak dla tego, że to właśnie tego dnia doszło do ogromnych katastrof, które będą pokazywać swoje skutki jeszcze przez długi okres czasu. Ataki terrorystyczne polegały na wysadzaniu ładunków w miejscach publicznych takie jak moskiewskie metro. Rosja oraz cały świat były bardzo wstrząśnięte całym tym zamachem. Daje to znak, że pokoju na świecie nie ma i jeszcze przez jakiś czas nie będzie. Mieszkańcy większych miast w Rosji mają prawo do paniki oraz do czucia się w niebezpieczeństwie, ponieważ nasilające się zachowania terrorystyczne nie są pozytywnym objawem. W zamachach zginęło sporo ludzi, jednakże nie znaleziono tam żadnego polskiego obywatela. Tamtejsze służby bezpieczeństwa rozpoczęły poszukiwania winnych tej tragedii, aczkolwiek jak zawsze, nie jest to proste zadanie. Wszyscy przedstawiciele tych służb zdawali sobie z tego sprawę, jednak nie tak dawno doszło do kolejnego niespodziewanego wydarzenia, które ma ogromne znaczenie dla całej sprawy. Doku Umarow przyznał się do tego, że to on zlecił przeprowadzenie moskiewskich ataków terrorystycznych dwudziestego dziewiątego marca. Rosyjski premier zapowiedział, że dla nich sprawą honorową jest odnalezienie sprawcy tego czynu, dlatego przyznanie się Umarowa jest bardzo dziwnym zachowaniem. Pomijając jednak ten fakt, chciałbym zwrócić uwagę na coś, co mnie osobiście bardzo przeraża, a co jest bezpośrednio związane z opisywanymi aktami terrorystycznymi. Czeczeński komendant, Umarow, zapowiedział, że ataki, które miały miejsce nie tak dawno, to dopiero początek całej akcji terrorystycznej. Mówi on, że w najbliższym czasie dojdzie do kolejnych katastrof i zamachów. Właśnie ten fakt powoduje jeszcze większą panikę w rosyjskim państwie. Zmieniając nieco temat, pragnę jeszcze zwrócić uwagę na to, że już w październiku do Rosji wybierają się władze naszego kraju na obchody zamachu w Katyniu. Miejmy nadzieję, że uroczystości odbędą się bez żadnej katastrofy.

14:23, cesaria.3
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 grudnia 2009
Spotkanie nad jeziorem

Olek jak zwykle w sobotnie ranki i przedpołudnia łowił ryby. Owszem był człowiekiem towarzyskim, nie był mruczkiem, ale lubił czasem posiedzieć i porozmyślać, uporządkować sobie na spokojnie wszystkie sprawy. Wyłączał wtedy telefon, siedział spokojnie z dala od laptopa więc nie miał pokusy sprawdzania skrzynki pocztowej. Siedział sobie owinięty ciepłą kurtką i kocem, kije moczyły się w wodzie, a myśli same płynęły i rozwiązania problemów pojawiały sie całkowicie nieoczekiwanie i bez wysiłku. Nie tylko bez wysiłku, ale wręcz z przyjemnością. Czasami nawet nie zakładał na haczyk przynęty, szczególnie wtedy kiedy woda była zimna i nie chciał się niespodziewanie opryskać. Wędkujący koledzy starali się go wciągnąć w rozmowy na temat osiągnięć sportowych, ale jakoś go te dyskusje nie specjalnie interesowały, a z drugiej strony unikanie tych rozmów pozwalało mu na uniknięcie wyjazdów na grupowe łowienie. Fakt, wędkowanie na oceanie z kutra może jest i fajne, ale Olkowi całkowicie o coś innego chodziło w wędkowaniu. Właściwie od kiedy się ożenił Jola starała się go namówić, żeby przestał tracić na to czas, ale jakoś na to nie naciskała, z czasem przeszło to w stały punkt tygodnia i nawet ważne spotkania nie były przez kancelarie rozpisywane w czasie przeznaczonym na wędkowanie. 
Dzień był raczej pochmurny, nad wodą unosiła się mgła. Cztery postacie ludzi z ochrony nie były zbyt widoczne w brzozowym lasku górującym nad jeziorem. Dziś wszyscy wiedzieli, że szef ma być bezpieczny, ale też potrzebuje odrobiny dyskrecji. 
Olek był głęboko zamyślony, więc lekko drgnął gdy usłyszał za sobą głos. 
Dzień dobry. Jak dziś biorą – wysoki dobrze, zbyt dobrze zbudowany mężczyzna uśmiechał się szeroko. 
To nie może być przypadkowa osoba, już od dawna nie spotykam przypadkowych osób. – pomyślał Olek – Kim Pan jest? - Zapytał wprost.
Władek dzisiaj się z Panem nie spotka – odpowiedział mężczyzna nie na temat.
Postacie w lesie były w tej chwili niewidoczne. Olek zaczął się lekko niepokoić. Nie żeby bał się zamachu – no niby się bał ale tak naprawdę jeśli chodziło o życie to było mu wszystko jedno. Raczej martwiłby się o tych którzy zostaną.


to be continue

12:12, cesaria.3 , Prezio
Link Dodaj komentarz »